Fotografowanie a bezpieczeństwo

User avatar
Adrian Henszel
Posts: 340
Joined: 23 Oct 2006, 00:00
Location: Wałbrzych

Re: Fotografowanie a bezpieczeństwo

Post by Adrian Henszel » 31 May 2013, 11:51

justforfun wrote:Harry na pewno też tak zrobił bo nigdy nie uwierzę, że wlazł na ten most jak sobie pociąg jechał i odskakiwał oraz przy okazji w locie zrobił fotkę.
Wiesz co, jak masz głupio gadać to zabierz zabawki i idź do innej piaskownicy, się uparłeś tego mostu, tego zdjęcie, tego autora i tamtych komentarzy i nic poza tym nie widzisz... o tym właśnie pisałem, nie wiem czy przeczytałeś całość czy początek i już wysnułeś wnioski ale na pewno nie zrozumiałeś o co chodzi więc napiszę jeszcze raz: CHODZI O CAŁOKSZTAŁT TWÓRCZOŚCI DOWOLNEGO AUTORA I JEGO BEZPIECZEŃSTWO A NIE O PEWNEGO WAŁBRZYSZANINA I JEGO JEDNO ZDJĘCIE!! Naprawdę temat jest o czym innym i nie chodzi o wiadukty tylko o każdy przejaw bezmózgowia.

Niestety śmiem twierdzić że młodzi miłośnicy to przykład wyjątkowych zbuntowanych idiotów, którzy myślą, że oni są najważniejsi i tylko oni decydują o wszystkim wokół siebie... przykre.

Powyższego proszę nie brać do siebie indywidualnie, bo każdy wie jaki jest, miało na celu pokazanie, jak ludzie postrzegają ogół na bazie jednostki.
Tabor MPK w Wałbrzychu w latach od 1982 do 2010:
Image
michal.odolczyk
Posts: 39
Joined: 01 Jan 1970, 01:00

Re: Fotografowanie a bezpieczeństwo

Post by michal.odolczyk » 31 May 2013, 18:44

Temat, który poruszył @Adrian Henszel jest bardzo ważny i sam popieram wszystko to znajduje się w pierwszym poście tego tematu w 100%.

Posty @justforfun trochę mnie przerażają, nie tylko podejściem w stylu "bo ja" ale także poziomem arogancji i pewności o słuszność swpich racji, trudno w takiej atmosferze prowadzić jakąkolwiek dyskusję.

Kwestia dbania o bezpieczeństwo, moim zdaniem, wynika nie tylko z doświadczenia. Tak jak napisał Adrian, kto z nas nie zaczynał od zdjęć przy krawężniku/torach z lampą błyskową. Jasne, dziś się można nie przyznawać ale tak było, ja sam mam takich zdjęć sprzed 10 - 12 lat całkiem sporo. Uważam, że kwestia bezpieczeństwa wynika tez z wieku, nie oszukujmy się, powoli wszyscy się starzeją, zakładają rodziny a co za tym idzie trochę inaczej postrzegaja świat w tym kwestie bezpieczeństwa. Były nawet jakieś badania mówiące o tym, że dorosły facet po urodzeniu mu się dziecka nieświadomie zmienia styl jazdy samochodem na bardziej zachowawczy. Wreszcie dbanie o bezpieczeństwo wynika też z ilości miejsc, w których dane nam było fotografować. Wiadomo, każdy na swoim podwórku czuje się pewnie, zna każdy zakątek i wie, że tu i tu można sobie wejśc bo i tak nikt tego nie zauważy, ale w innych miastach, nie mówiąc już o innych krajach działamy nieco bardziej ostrożnie, bo nie znając dokładnie miejscowych zwyczajów nie wiemy czy fotografując kolej czy komunikację miejską nie łamiemy jakiegoś bzdurnego przepisu. Taka ostrożność przekłada się na podejście do fotografowania później, nawet na własnym podwórku.

Natomiast odnosząc się bezpośrednio do słów @justforfun:
justforfun wrote:Ja rozumiem kwestię bezpieczeństwa przy fotografowaniu...
Uważam, że nie rozumiesz bo:
justforfun wrote: Bezpieczeństwo przy fotografowaniu czegokolwiek czy to są autobusy czy architektura czy inne duperele jest bardzo ważne ale każdy zachowuje je tak jak uważa...
Nie chodzi mi o to, żeby aby w jakikolwiek sposób być złośliwym, powyższe zdania napisałeś w jednym poście. Uważam, że jedno wyklucza drugie, bo jeżeli każdy będzie się zachowywał na drodze jak chce to czy gdziekolwiek dojedziemy?
User avatar
piotr_kosz
Posts: 310
Joined: 27 Aug 2007, 00:00

Re: Fotografowanie a bezpieczeństwo

Post by piotr_kosz » 31 May 2013, 19:35

Poruszający apel, ogólnie wątek skłania do przemyśelnia takich zachowań...

Zastanawia mnie jedno - jak możemy pomóc w rozwadze takim osobom? Na pewno młodzi użytkownicy z Wałbrzycha odbierają uwagii Adriana jako zazdrość, pogardę (jak to bardzo młodzi ludzie), chęć rywalizacji z weteranem jeszcze bardziej podkreśla oś konfliktu.

Myślę, że jedynnym rozwiązaniem jest niedocenianie takich zdjęć przez innych (dla dobra autorów). Problemem jest nieznajomość lokalnych obszarów przez oglądających i sposób przekazania opinii o sposobie wykonania zdjęcia. Przyznacie, że przekomicznie brzmiałby taki komentarz - "nie dawajcie plusów, bo stał na wiadukcie kolejowym".

Blokada zdjęcia to też bardzo ryzykowny temat - dlaczego mamy karać za kreatywność? Bezpieczeństwo to też kwestia dyskusyjna - autor robiący zdjęcia w nocy w nieciekawej okolicy może zostać napadnięty/zabity/obrabowany. Ja jadąc rowerem na plenery drogą, która nie ma utwardzonego pobocza i ma duże natężenie ruchu również ryzykuję swoje życie. I taką sytuację też można podciągnąć pod argument o "bezsilności" - kierowca ma bardzo małe szanse zauważenia rowerzysty po wyjechaniu z zakrętu, jeżeli w skrajni drogi są drzewa. Od siebie jeszcze powiem, że zawsze się "modlę", aby taki kierowca mnie w porę zauważył.

Podsumowując - granica jest bardzo śliska, a sama sprawa nie jest łatwa do rozwiązania. Wierzę w rozsądek oceniających zdjęcia, a wiem że po stronie Adriana na pewno go nie zabraknie...


PS: Pozdrowienia dla "myślących" z 9 lecia TWB, którzy wchodzili na lód aby zrobić zdjęcia Ikarusom. Dobrze, że żona admina w porę zaregowała i ściągnęła wybitnych autorów na brzeg.
User avatar
Lukasy
Posts: 345
Joined: 16 Jan 2007, 00:00
Contact:

Re: Fotografowanie a bezpieczeństwo

Post by Lukasy » 31 May 2013, 22:48

No cóż, bezpieczeństwo przede wszystkim. Młodzież często ryzykuje, szuka jakiejś niszy, robiąc zdjęcia z opuszczonych budynków, niedostępnych miejsc albo przebiegając tuż przed samochodem, jadącym z drugiej strony. Grunt, żeby nauki starszych i mądrzejszych wziąć sobie do serca, a nie za wszelką cenę wszystko sprawdzać na własnej skórze. Skoro poruszono tu temat słynnych łowców Rp1, to przykład kolejowy: gdzieś na południu już był taki jeden, co chciał sprawdzić, jak to jest między dwoma jadącymi pociągami - to znaleźli go martwego. Teraz to już nawet nie pamiętam, czy jeszcze miał głowę, czy już nie. Eny kłesczons?

Na koniec pragnę pozdrowić pełnego debila z Poznania Woli, który ze dwa tygodnie temu najpierw robił zdjęcie na większej ogniskowej, po czym przebiegł przez mokre i śliskie tory przed jadącym 120 kph pociągiem, by pstryknąć sobie drugie ujęcie. Gdyby w tym pośpiechu wtedy się wyłożył, to prokurator odesłałby go do domu z jajami w walizce. Jeśli to czytasz, ty tępy chuju, to wiedz, że gdyby pociąg hamował tak jak samochód, to maszynista by wysiadł i zajebał ci w ten pusty czerep gaśnicą albo kluczem do wyłącznika szybkiego.
homepage: http://lukasy.kolej.org.pl/
zapraszam serdecznie, bo już czynne ponownie ;-)
User avatar
Adrian Henszel
Posts: 340
Joined: 23 Oct 2006, 00:00
Location: Wałbrzych

Re: Fotografowanie a bezpieczeństwo

Post by Adrian Henszel » 31 May 2013, 23:17

Lukasy wrote:Gdyby w tym pośpiechu wtedy się wyłożył, to prokurator odesłałby go do domu z jajami w walizce. Jeśli to czytasz, ty tępy chuju, to wiedz, że gdyby pociąg hamował tak jak samochód, to maszynista by wysiadł i zajebał ci w ten pusty czerep gaśnicą albo kluczem do wyłącznika szybkiego.
+1
Tabor MPK w Wałbrzychu w latach od 1982 do 2010:
Image
User avatar
justforfun
Posts: 359
Joined: 01 Jan 1970, 01:00
Location: Tarnów

Re: Fotografowanie a bezpieczeństwo

Post by justforfun » 01 Jun 2013, 11:59

Lukasy wrote:No cóż, bezpieczeństwo przede wszystkim. Młodzież często ryzykuje, szuka jakiejś niszy, robiąc zdjęcia z opuszczonych budynków, niedostępnych miejsc albo przebiegając tuż przed samochodem, jadącym z drugiej strony. Grunt, żeby nauki starszych i mądrzejszych wziąć sobie do serca, a nie za wszelką cenę wszystko sprawdzać na własnej skórze. Skoro poruszono tu temat słynnych łowców Rp1, to przykład kolejowy: gdzieś na południu już był taki jeden, co chciał sprawdzić, jak to jest między dwoma jadącymi pociągami - to znaleźli go martwego. Teraz to już nawet nie pamiętam, czy jeszcze miał głowę, czy już nie. Eny kłesczons?

Na koniec pragnę pozdrowić pełnego debila z Poznania Woli, który ze dwa tygodnie temu najpierw robił zdjęcie na większej ogniskowej, po czym przebiegł przez mokre i śliskie tory przed jadącym 120 kph pociągiem, by pstryknąć sobie drugie ujęcie. Gdyby w tym pośpiechu wtedy się wyłożył, to prokurator odesłałby go do domu z jajami w walizce. Jeśli to czytasz, ty tępy chuju, to wiedz, że gdyby pociąg hamował tak jak samochód, to maszynista by wysiadł i zajebał ci w ten pusty czerep gaśnicą albo kluczem do wyłącznika szybkiego.

Akurat przebieganie przed rozpędzonym pociągiem to nie jest odwaga tylko debilizm najwyższej potęgi. Jeszcze na śliskich torach? Masakra...
User avatar
Luke_Police
Posts: 489
Joined: 06 Nov 2007, 00:00

Re: Fotografowanie a bezpieczeństwo

Post by Luke_Police » 01 Jun 2013, 18:07

Tak jak PiotrKosz napisał, granica bezpieczeństwa jest bardzo śliska i niekoniecznie zależy tylko i wyłącznie od naszego zachowania w danym momencie. Są jeszcze inni uczestnicy ruchu, zjawiska atmosferyczne, zmęczenie, zbyt długotrwałe przebywanie w pozycji niewygodnej i szereg niezależnych czynników. A niebezpieczne zachowania to nie tylko stanie na wiadukcie kolejowym, ale również wdrapywanie się na słup energetyczny lub drzewo, wchodzenie do budynku grożącego zawaleniem, stanie zbyt blisko jezdni, a czasem zwyczajne stanie na deszczu na otwartej przestrzeni podczas burzy może skończyć się śmiercią.

Ile razy każdy z fotografów wspinał się na drzewa, słupy energetyczne, wiadukty kolejowe i pustostany grożące zawaleniem, to niech już sobie każdy sam odpowie. Czasem sobie myślę, że ryzykuję życie wyjeżdżając rowerem na jezdnię, nie dlatego, że jadę za szybko czy środkiem jezdni, ale dlatego, że wśród kierowców samochodów nie brakuje idiotów. A jednak mam to szczęście, że robię niekiedy po 140km (głównie po ulicach) dla kilkunastu zdjęć i wciąż żyję.

Myślę, że z bezpieczeństwem przy fotografowaniu jest trochę jak z jazdą w ruchu ulicznym: należy stosować zasadę ograniczonego zaufania.
User avatar
Dawid_2690
Posts: 52
Joined: 11 Jun 2007, 00:00
Contact:

Re: Fotografowanie a bezpieczeństwo

Post by Dawid_2690 » 28 Jul 2013, 07:50

Ja czasem nie powiem że ryzykuje jak robię zdjęcia własnym bezpieczeństwem ale oczywiście nie jestem samobójcą. Zdarzyło mi się robić zdjęcia z czynnego wiaduktu kolejowego w Bydgoszczy ale zdjęcia autobusów. Nie miałem jeszcze nigdy sytuacji aby bać się o własne życie. Nie miej jednak Adrian ma całkowitą rację. Co z tego że zrobimy super idealne zdjęcie skoro możemy już nie mieć możliwości aby je dodać do galerii. Jest to moje hobby od 12 lat ale trzeba mieć też jakieś granice jeśli chodzi hobby a bezpieczeństwo.
Pozdrawiam Dawid Szramke
User avatar
projektor_ols
Posts: 201
Joined: 30 Jun 2007, 00:00
Location: Olsztyn

Re: Fotografowanie a bezpieczeństwo

Post by projektor_ols » 18 Aug 2013, 15:27

Wracam do tematu pytaniem:

Czy ktoś wczoraj od TWB był w Olsztynie i robił o ok. 17:30 zdjęcia na ul. Wyszyńskiego?

Nie pytałbym się w zasadzie gdyby nie jeden szczegół. Koleś robiący zdjęcia stał sobie obok słupa tej bramownicy widocznej w GSV:
http://goo.gl/maps/aplrY

Nie byłoby tak źle gdyby nie to, że ten osobnik stał... od strony ulicy. 0.o

Normalnie na widok jego krew mnie zalała. Rozumiem, że w sobotę ruch tą ulicą jest mały (bo rzeczywiście o tej porze jest w miarę pustawo). Ale to jest tranzytowa ulica, jeżdżą tędy TIRY i jak widać na street view ruch nie jest taki mizerny! A w sobotę mimo wszystko trochę cięższych wozów tędy pomyka.
User avatar
izabela
Posts: 28
Joined: 18 Aug 2006, 00:00
Contact:

Re: Fotografowanie a bezpieczeństwo

Post by izabela » 21 Jan 2015, 13:06

Uważam, że Adrian poruszył bardzo ważny temat. W pełni podpisuję się pod tym, co napisał.

Z resztą to zagadnienie było już w jakimś stopniu poruszane na forum -> klik Z tamtego okresu szczególnie utkwił mi w pamięci wypadek z udziałem Grzegorza. Do dzisiaj na GG mam jego konto. Ku przestrodze, gdyż w jego opisie widnieje wpis: "Pociąg do Koronowa będę gonił auttem. Jakby byli chętni to zapraszam". Brutalne będzie to, co napiszę, ale... dobrze, że nie było chętnych...

Też często jeżdżę samochodem na zdjęcia. Zdarza się, że w towarzystwie innych MKM. To hasło z GG oraz świadomość, jak skończył się 'pościg' Grzegorza sprawia, że staram się w 100000% skupić na tym, co dzieje się na drodze. Wszak - dlaczego z powodu pasji mojej i moich współtowarzyszy ma ktoś postronny ucierpieć?

Staram się też innych edukować w temacie bezpieczeństwa. Zwłaszcza, że zdarzyło mi się już spotkać ze zdziwieniem, że potrafię nawet z 15 min. szukać odpowiedniego miejsca na 'porzucenie' samochodu. Jednak nie wyobrażam sobie, abym mogła stanąć na środku drogi (nawet jeśli jeździ nią coś raz na tydzień), zostawić samochód i pójść na zdjęcia. To samo tyczy się roweru - nie postawię go tak, by podmuch wiatru mógł go przewrócić tuż przed nadjeżdżający autobus.

Co do wyskakiwania MKMów z rowów/krzaków/zza drzew - nie raz kierowcy autobusów prosili mnie, abym "powiedziała tym swoim kolegom, aby tego nie robili". Jako kierowca samochodu w pełni się podpisuję pod tym apelem.
Post Reply